Tydzień 40

W niedzielę wróciłem z Irlandii do Warszawy. No i jako, że zajęcia na uczelni się już zaczęły to w poniedziałek miałem pójść na seminarium. W poniedziałki mam tylko to jedno seminarium o 16, więc zaplanowałem sobie szereg rzeczy do zrobienia w ciągu dnia. Najpierw spędziłem kilka godzin nad kwestiami organizacji pracy zarządu PLQ, potem pisałem długi i wyczerpujący dokument zawierający kroki niezbędne do przeprowadzenia spotkania ligowego. W końcu wyszedłem z domu i pojechałem odebrać nowy statyw.

Tydzień 39

Żeby zmniejszyć nakład postów, zamiast podsumowań dnia, zaczynam pisać podsumowania tygodnia. Był to mój ostatni tydzień w Microsofcie, w Dublinie, w Irlandii. Przez ten tydzień kończyłem prace nad frontendem mojego projektu, doprowadzając go stanu, w którym użytkownik jest w stanie wczytać dane z bazy danych i je wyświetlić. Może też zmienić właściwości i klikając przycisk Zapisz zobaczy okienko z podsumowaniem zmian, ale jeśli potwierdzi zmiany, to jeszcze do zapisania nie dojdzie.

Sobota

W sobotę spędziłem cały dzień na oglądaniu filmów. Mało produktywnie, ale jakoś nie chciało mi się za nic zabrać. Moja drużyna quidditcha jest na zawodach, które pomagam organizować. Mniej więcej co godzinę dostawałem informacje o wynikach, które wpisywałem do tabeli. Na koniec dnia zebrałem wyniki w grafikę, którą opublikowałem na wydarzeniu na Facebooku. Pod wieczór postanowiłem wyjść z domu i zrobiłem sobie godzinny spacer do Kilmacud, potem Stillorgan, na chwilę coś zjeść w McDonaldzie (gdzie restauracja ma tablety z grami dla dzieci), zobaczyłem też sklep z artykułami na Halloween.

Piątek

W piątek mój backend przeszedł kolejną rundę code review. Wiązało się to z kilkoma poprawkami, ale ostatecznie kod został zaakceptowany. Podczas lunchu porozmawiałem z Vahanem i usłyszałem, że moje PRy są za duże, przez co ludzie są mniej chętni żeby robić code review, więc zajmuje to więcej czasu. Postanowiłem spróbować rozbić mój kod na mniejsze elementy. Natomiast to podejście średnio się sprawdza w przypadku pracy, której nie da się zrównoleglić. Ale udało mi się rozpisać graf zależności między kolejnymi zadaniami, zgłosiłem dwa PRy i w poniedziałek jeśli szybko przejdą to będę mógł zabrać się za dalszą pracę.

Czwartek

W czwartek kontynuowałem pracę nad frontendem. Niechcący dodałem sobie pracy, bo postanowiłem zobaczyć jak moja aplikacja działa w Firefoxie. Po raz kolejny zawitałem do piekła jakim jest brak kompatybilności przeglądarek ze standardem. W Firefoxie pola typu datetime-local nie są wspierane. Żeby cokolwiek się tam pokazało to zmieniłem trochę logikę i wykrywam czy ten typ wejścia jest wspierany, a jak nie to robię fallback do samej daty bez godziny. Zawsze coś.

Środa

W środę pracowałem głównie nad frontendem. Zsynchronizowałem model danych między frontendem i backendem. Dodałem indykator zmienionego pola w edytorze. Potem długo siedziałem nad nowym sposobem wyświetlania list o elementach z określonego zbioru. Znalazłem przy okazji bug w kontrolce ComboBox. W międzyczasie przechodziłem code review, jak i sam przeprowadzałem code review kodu kolegi z zespołu. Po pracy poszedłem na zakupy, zjadłem kolację, zrobiłem kilka małych zadań związanych z quidditchem i nadchodzącymi Summer Games.

Wtorek

We wtorek udało mi się przejść code review odnośnie wydzielenia fragmentu kodu, żeby mógł być współdzielony. Następnie mogłem użyć tego kodu w usłudze mojego edytora. Przy okazji znalazłem parę błędów, które przemknęły przez code review. Byłem w stanie przetestować usługę edytora i z sukcesem jestem w stanie odczytać dane z bazy danych. Natomiast miałem problem z obserwatorem, który monitoruje zdrowie mojej usługi. Obserwator chce odpytać usługę zarządzającą identyfikatorami, ale nie ma do tego uprawnień.

Poniedziałek

W poniedziałek obudziłem się przed budzikiem z głową pełną myśli. Stwierdziłem, że to przez to, że w niedzielę napiłem się super słodkiego napoju Lucozade. W ciągu dnia za to poziom cukru mi powoli spadał i byłem senny i zmęczony. W pracy rano zmigrowałem ustawienia serwisu do nowego systemu współdzielonego proxy http, a następnie resztę dnia spędziłem wprowadzając poprawki do kodu, żeby przeszedł on pozytywnie code review. W domu zjadłem sobie kolację, obejrzałem do końca Disenchantment, chwilę pobawiłem się programem LMMS do tworzenia muzyki i poszedłem spać.

Niedziela

W niedzielę rano spędziłem większość czasu oglądając Disenchantment Part 2. Potem pojechałem na trening quidditcha. Był tackling, było szukanie. Mam coraz lepsze relacje z dublińskimi smokami. Po treningu poszliśmy razem na pizzę (taka tradycja). Po pizzy Jonas (z Graz Grimms z Austrii) powiedział, że jest trzeci dzień w Irlandii i nie miał jeszcze okazji napić się Guinnessa, więc we trójkę ze mną i Philem poszliśmy na pół kwarty ciemnego trunku. Było bardzo miło.

Sobota

W sobotę postarałem się o zróżnicowany dzień, przy czym większość zadań kręciło się w okół quidditcha. Spędziłem półtorej godziny na zrobienie rozpiski sędziów na Summer Games. Potem trochę pobawiłem się aparatem. Potem trochę poćwiczyłem. Potem trochę pomyślałem o nowym systemie rozgrywek na przyszły rok. Poszedłem do sklepu i odgrzałem sobie w piekarniku mrożoną pizzę. Spędziłem też chwilę nad nową stroną PLQ. Zakończyłem dzień oglądając serial animowany Disenchantment.